1.10.2010 r. Stolica
Syrenka niejedno ma imię
Liczba legend o herbie Warszawy i nazwie stolicy napawa zdumieniem. Wydawać by się mogło, że sprawa jest prosta - był sobie Wars (lub Warsz) - rybak, była Sawa - syrena, zakochali się i jest Warszawa. Tylko po co w takim razie naszej syrenie ten miecz i tarcza, no i co się stało z Warsem? l czy nasza syrena to naprawdę Sawa?
Co w ogóle syrena, stwór mitologiczny, robi w środku pradawnego kraju Słowian? W starożytności kojarzona dość negatywnie, Syrenka początkowo miała postać pół kobiety, pół ptaka, później - pół kobiety, pół ryby. Przypisywano jej dość drapieżny charakter, o czym przekonał się Odys, który dłuższy czas spędził przywiązany do masztu statku - i to na własne życzenie, by móc podziwiać syreny i ich śpiew, ale nie zostać ich obiadem.
Tak więc jest ta romantyczna legenda o młodym rybaku o imieniu Wars, który w czasie nocnego połowu zauważył piękną dziewczynę z rybim ogonem zamiast nóg. Kiedy dziewczyna zaśpiewała, rybak zakochał się w niej po uszy. Wypływał co noc, by móc ją podziwiać, aż w końcu postanowił się ujawnić i swe uczucia również. Kiedy poprosił ją o rękę, syrena zgodziła się, przedstawiła (Sawa!) i wymieniła rybi ogon na parę nóg. Po czym żyli długo i szczęśliwie i dorobili się sporej gromadki potomstwa, a jeśli założyć, że od nich wzięli się wszyscy warszawiacy, to ta gromadka musiała być naprawdę spora...
Dziewczyna czy mężczyzna?
Najbardziej znana wersja legendy to ta autorstwa Artura Oppmana: dawno temu przypłynęły z Atlantyku na nasze morze dwie syrenie siostry. Jedna wybrała Kopenhagę i tam już została, a druga minęła Gdańsk i popłynęła w górę Wisły. Spodobał się jej piaszczysty brzeg u podnóża dzisiejszego Starego Miasta i postanowiła tu zostać. Rybacy szybko spostrzegli, że ktoś plącze im sieci i wypuszcza ryby, ale że syrena przepięknie śpiewała, nic złego jej nie zrobili. Pewnego razu syrenę zobaczył i usłyszał pewien bogaty kupiec, który ją złapał i uwięził, by pokazywać za pieniądze. Syrena, pozbawiona dostępu do wody, głośno lamentowała. Skargi usłyszał młody parobek, który z pomocą przyjaciół wkrótce ją uwolnił. Wdzięczna za ratunek syrena przyrzekła, że w razie potrzeby jej wybawcy również mogą liczyć na pomoc. Dlatego właśnie jest uzbrojona w miecz i tarczę... Autorką kolejnej wersji romantycznej jest Maria Krüger. Otóż w średniowieczu grodu naszego strzegł mężny rycerz Gryf. Pewnego razu popłynął z flisakami do morza, gdzie poznał piękną syrenę. Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia i syrena przypłynęła z nim do Warszawy. Od tej pory razem strzegli grodu i jego mieszkańców. Kiedy na Warszawę napadli Szwedzi, Gryf został ranny i wkrótce zmarł. Wtedy syrena sama chwyciła za broń i stanęła do walki. Warszawiacy wdzięczni za ratunek umieścili potem jej wizerunek w herbie swojego miasta. Nie wszystkie legendy o Warsie i Sawie dotyczą rybaka i syreny - jedna z nich mówi, że Sawa wcale nie była syreną, tylko człowiekiem, żoną Warsa. Kiedy książę Siemowit zgubił się w czasie polowania, para miłych staruszków o imionach Wars i Sawa udzieliła mu gościny, ratując przed niechybnym pożarciem co najmniej przez niedźwiedzia, za co książę podarował im okoliczne nadwiślańskie tereny. Wars i Sawa mieli być również parą bliźniąt, których ojcem chrzestnym był sam król Kazimierz II Sprawiedliwy. Istnieje również opowieść o flisakach znad Wisły, którzy zbliżając się do brzegu, gdzie kucharzyła (w ogóle, to Sawa jest starosłowiańskim imieniem męskim, więc może kucharzył?) Sawa, dopingowali ją (jego?), wołając z daleka: „Warz, Sawo!”. Cóż nam z tego wychodzi - Wars/Warsz/Gryf; młodzieniec/ staruszek; z zawodu rybak/parobek/rycerz; ujrzał/uratował piękną syrenę/staruszkę; oczarowany jej wspaniałym śpiewem/innymi walorami poślubił ją/lub nie. Syrena mogła być też mężczyzną, który smacznie gotował, skoro stołowali się u niego/niej flisacy. Aha, przypłynęła z Atlantyku i miała siostrę w Kopenhadze. A co robiła w Atlantyku? Albo mieszkała w podwodnym królestwie Atlantyki, jako jedna z córek króla Trytona i siostra pewnej rudowłosej syrenki z muszelkami zamiast stanika, albo przypłynęła z Morza Śródziemnego. Zapewne musiała wyemigrować po tej całej aferze z Odysem...
Stwór smoczo-ptasi
Co na temat syrenki można znaleźć w stołecznych archiwach? Herb Warszawy przedstawiający syrenkę jako uskrzydlony stwór smoczo-ptasi kształtował się prawdopodobnie już w I połowie XIV wieku. Niektórzy XIX-wieczni badacze wiązali jego początki z przekształconym herbem Rawicz (panna na niedźwiedziu) lub wywodzili go z wizerunków św. Jerzego - jak wiadomo, walczącego ze smokiem. Dla innych były oczywiste związki herbu Warszawy z herbami ziem, którymi władali książęta mazowieccy: skrzydlatym smokiem - herbem ziemi czerskiej, lub gryfem - herbem ziemi bełskiej na pieczęci księcia Trojdena I, a nawet z postacią rycerza na koniu, widniejącą na pieczęci księcia Janusza I z I połowy XV wieku. A może syrena powstała jako tetramorfa, czyli postać łącząca w sobie symbole czterech ewangelii: człowieka, orła, lwa i wołu? Może nawet była wynikiem omyłki rytowników miejskich pieczęci? Wiele miejsca i uwagi w swej pracy naukowej poświęcił herbowi Warszawy znany historyk i heraldyk profesor Stefan Krzysztof Kuczyński, którego badania znacznie porządkują wiedzę na temat syrenki, nieco uchylając rąbka tajemnicy... Niewątpliwie warszawska syrena, obok gryfa, smoka, bazyliszka czy centaura jest przedstawicielem symbolicznej średniowiecznej fauny, przeniesionej z kultury antyku do średniowiecza za pośrednictwem dzieł w rodzaju „Physiologus” czy „Bestiarium” wyjaśniających symboliczne znaczenie realnych i fantastycznych zwierząt.
Zdaniem prof. Kuczyńskiego, czerski smok i warszawska syrena są jedynie krewnymi, niezależnie zaadaptowanymi jako herby. Z perspektywy XXI wieku musimy docenić, że mieszkańcy średniowiecznej Warszawy wykazali się jak na swoje czasy naprawdę szerokimi horyzontami kulturalnymi, obierając taki herb, choć można założyć, iż dla niektórych zapewne był on niezrozumiały. Średniowiecze - wzorem antyku - na ogół przypisywało syrenom, przyjmowanym przecież jako herb przez wiele europejskich, zazwyczaj nadmorskich miast, cechy pejoratywne. Miały one symbolizować krwiożerczość i pokusę, śmierć i powiew wiatru unoszącego ostatnie ludzkie tchnienie, nawet rozwiązłość. Najstarsze znane dziś przedstawienie herbu znajduje się na pieczęciach na dokumentach rady miasta Warszawy z 1400 r. i 1402 r., przechowywanych obecnie w Archiwum Państwowym w Toruniu. Wyobraża ono widoczną na trójkątnej tarczy herbowej postać z ludzką głową, z wijącymi się po jej bokach lokami, ludzkim tułowiem przechodzącym w ptasi kadłub ze skrzydłami, długim, jakby wężowatym ogonem i szponiastymi łapami. Stwór ten trzyma okrągłą tarczę (według prof. Kuczyńskiego, nawiązującą do tamburyna lub lustra w ręku antycznej syreny) i wzniesiony nad głową miecz, gotowy do użycia - tylko przeciwko komu?
W połowie kobieta
Domyślać się możemy, że zadaniem syreny było odstraszanie ewentualnych najeźdźców i obrona miasta. Historia pokazuje, czy wywiązywała się ona należycie z tego zadania. Cóż, niektóre wydarzenia z burzliwych dziejów naszej stolicy przerosły nawet ją.... W wiekach XVI i XVII warszawska syrenka zyskała wyraźnie kobiecy tułów, w dolnej części nadal przypominający raczej smoka, z wężowatym ogonem, skrzydłami i potężnymi szponiastymi łapami. Jako herb Starej Warszawy była obecna na pieczęciach dokumentów wystawianych przez radę i wójta miasta, także na okładkach i kartach ksiąg rachunkowych rejestrujących miejskie dochody i wydatki. Widniała również na królewskich przywilejach dla Warszawy, zdobiąc inicjały, oraz na srebrnych puszkach ich pieczęci. Miała też swe miejsce na staromiejskim ratuszu, którego fragment Adam Jastrzębski w 1643 r. opisywał tak: Szumny ganek dla trębacza i dobrego wydymacza. Gałka złota z powietrznikiem nad nią syrena sternikiem, którą wiatry obracają tam i sam nazad zwracają („Gościniec albo krótkie opisanie Warszawy”). Co ciekawe, syrena była postrzegana jako herb Warszawy także poza granicami Rzeczypospolitej, czego dowodzą druki publikowane w innych krajach (syrena na panoramie Warszawy w dziele Georga Brauna i Franza Hogenberga „Theatrum urbium praecipuarum totius mundi...”, Kolonia 1617 r.). Druki z II połowy XVII wieku, a szczególnie dokumenty z kolejnego stulecia przyniosły dalsze przeobrażenie warszawskiej syrenki w znaną obecnie postać pół kobiety, pół ryby, występującą coraz częściej także na przedmiotach należących do władz miejskich, na warszawskich drukach i budynkach.
Na tarczy z królewską koroną
Paradoksalnie, po krótkim okresie rządów pruskich w Warszawie, dekretem z 29 kwietnia 1811 r., władze Księstwa Warszawskiego wprowadziły na pieczęcie miast urzędowe godło Księstwa - herb polsko-saski. Syrena przestała być herbem Warszawy i tak pozostało przez cały okres zaborów, kiedy w oficjalnej symbolice Warszawy obowiązywało godło państwowe: czarny dwugłowy orzeł Cesarstwa Rosyjskiego z tarczą i orłem polskim na piersi. W XIX wieku patriotycznie nastawieni mieszkańcy Warszawy znaleźli odpowiedź na zminimalizowanie przez rosyjskiego zaborcę znaczenia herbu dawnej stolicy. Wizerunek syrenki umieszczano na znakach handlowych wielu stołecznych firm. Tego motywu używały liczne przedsiębiorstwa, warszawskie tramwaje i miejskie służby, np. straż pożarna. Jej postać widniała na okładkach książek, okolicznościowych medalach, żetonach i pocztówkach. Syrenka stalą się popularnym motywem architektonicznym zdobiącym fasady kamienic, bramy, wodotryski, wejścia na miejskie targowiska oraz do hal targowych, mostowe filary itp. Oficjalne znaczenie przywrócono syrenie dopiero w 1915 r., kiedy władzę w opuszczonej przez Rosjan i zajętej przez Niemców Warszawie objął polski magistrat. W ogłoszonym wtedy konkursie wybrano i przyjęto na pieczęcie Zarządu Miasta oraz podległych instytucji projekt Zygmunta Szellera, przedstawiający modernistyczną syrenę na tle fal, z podwójnie zakręconym ogonem, owalną tarczą i szablą, otoczoną ozdobnym ornamentem. Okres dwudziestolecia międzywojennego przyniósł tak znaczne zmiany w używanym oficjalnie wizerunku, iż ponownie rozpisano konkurs, rozstrzygnięty na początku 1938 r. Zwyciężyła praca Szczęsnego Kwarty, wprowadzona za prezydentury Stefana Starzyńskiego. Podczas okupacji niemieckiej warszawska syrena była jedynym znakiem polskim uznanym przez hitlerowców na terenie Warszawy. Ostatecznie wycofana z urzędowych pieczęci miasta w 1950 r., powróciła jako herb stolicy - na tarczy z królewską koroną, zgodnie ze wzorem sprzed wojny - w 1990 r.
Z twarzą Krystyny Krahelskiej
Obecnie Warszawa doczekała się kilku pomników syreny. Najstarszy, autorstwa profesora Konstantego Hegla, został ustawiony na wodotrysku na środku staromiejskiego Rynku już w 1855 r. Z biegiem lat koleje losu rzucały go w różne miejsca, m.in. na Powiśle. Dziś znalazł swe miejsce w Muzeum Historycznym m.st. Warszawy, a jego wierna kopia powróciła na dawne miejsce na środku Rynku. Inną „pomnikową” syreną jest rzeźba na wiadukcie przy ulicy Karowej, łączącej Krakowskie Przedmieście z Powiślem. Pierwotna, zaprojektowana przez architekta Stefana Szyllera i w 1906 r. odlana z cyny przez rzeźbiarza Jana Woydygę, została w 1912 r. zastąpiona kamienną kopią. Stanowiła ona element wystroju architektonicznego wiaduktu, zaplanowanego jako część przyszłej arterii komunikacyjnej na Pragę, związanej z budową drewnianego mostu przez Wisłę. Ostatecznie most nie powstał, wiadukt przy Karowej nie osiągnął zamierzonego znaczenia, zwłaszcza że z czasem zbudowano most Poniatowskiego. Na szczęście, wiadukt i rzeźby na nim uniknęły zniszczeń wojennych.
Częściowemu zniszczeniu uległ natomiast najbardziej okazały na Wybrzeżu pomnik syreny, ustawiony na Wybrzeżu Kościuszkowskim nad Wisłą u wylotu Tamki na początku 1939 r. Autorką rzeźby i projektu 1939 r. pomnika była Ludwika Kraskowska-Nitschowa, zaś pozowała jej studentka etnografii Krystyna Krahelska. Wykonana z brązu statua zwrócona jest ku dolnemu biegowi Wisły; emanuje z niej piękno, godność, prostota i siła. Ponadto w samym Śródmieściu można znaleźć około 40 różnych wyobrażeń warszawskiej syreny: na fasadach budynków, latarniach, ogrodzeniach; m.in. na Świętojańskiej, Piwnej, Foksal i Nowym Świecie. Syrenę nie tylko można w Warszawie zobaczyć, można było ją i o niej usłyszeć, przejechać się nią, a nawet jej skosztować... Po wojnie dawną Fabrykę Cukierków F. Fuchs i Synowie na ulicy Topiel przemianowano na Zakłady Cukiernicze „Syrena" w 1974 r. powstało Warszawskie Przedsiębiorstwo Turystyczne „Syrena”, a wiele warszawianek, i nie tylko, stukało obcasikami po warszawskich ulicach w butach z „Syreny"...
Autorki Anna Wajs i Magdalena Masłowska są kuratorkami wystawy „8 wieków warszawskiej syrenki”, prezentowanej od 27 sierpnia do 7 września w Galerii Plenerowej Stołecznej Estrady, której współorganizatorem było Archiwum Państwowe Miasta Stołecznego Warszawy.
Anna Wajs, Magdalena Masłowska
Stolica
tel.(+48 22) 565-46-00, fax (+48 22) 565-46-14
email: ndap@archiwa.gov.pl
















