Szefowie, kierownicy i współpracownicy ...
„Szefowie, kierownicy i współpracownicy Biura Studiów Wywiadu Przemysłowego oddziału II KG ZWZ/AK”, Danuta Stępniewska (Warszawa 2010, ss. 65, ISBN 978-83-62421-01-5)
Książka prezentuje sylwetki Polaków biorących udział w operacjach polskiego wywiadu przemysłowego w czasie II wojny światowej i jest niezwykle interesującym źródłem wiedzy odsłaniającym kulisy pracy polskich służb wywiadowczych i ich roli w rozstrzygnięciu wojny.
Będąca punktem odniesienia dla nowowydanej ksiązki pozycja "Meldunki miesięczne Wywiadu Przemysłowego KG ZWZ/AK 1941-1944" obejmuje faksymile meldunków szpiegowskich wysyłanych do Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie przez pracowników Oddziału II Związku Walki Zbrojnej, a potem Armii Krajowej. Praca ma charakter unikatowy, gdyż są to ocalałe kopie meldunków ukrywanych w kraju. Po II wojnie światowej całe archiwum Oddziału II i VI Sztabu Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych przejęli Anglicy i być może zniszczyli. W części wprowadzającej, pióra Andrzeja Glassa, obok omówienia treści dokumentów zamieszczono dwa cenne artykuły o charakterze historyczno-wspomnieniowym, autorstwa Hanny Mickiewiczowej i Danuty Stępniewskiej, bohaterek polskiego ruchu oporu AK.
Fragmenty
Wprowadzenie
Zacznę od przytoczenia fragmentu listu Jana Nowaka-Jeziorańskiego z 30 sierpnia 2001 r. na uroczystości przekazania mikrofilmów meldunków miesięcznych wywiadu przemysłowego ZWZ/AK do Archiwum Akt Nowych.
Znaczenie tych dokumentów dla historii jest ogromne. Na podstawie moich własnych wojennych doświadczeń i obserwacji nabrałem głębokiego przekonania, że właśnie na tym odcinku frontu, jakim był wywiad, Polska najbardziej przyczyniła się do zwycięstwa Sprzymierzonych. Szczególną rolę odegrał wywiad skierowany na Niemcy. Świadczą o tym zawarte w depozycie meldunki ostrzegające Anglików przed stacją doświadczalną nowych broni V1 i V2 w Peenemünde. Meldunki te wpłynęły na decyzję przeprowadzenia przez RAF lotów rozpoznawczych, a w ich następstwie
masowego bombardowania i zniszczenia zakładów w Peenemünde.Odebrało to Hitlerowi ostatnią szansę zwycięstwa. Pochylmy więc czoła przed poległymi, zmarłymi, a także żyjącymi jeszcze bohaterskimi żołnierzami wywiadu przemysłowego.
Opracowanie życiorysów osób działających w wywiadzie przemysłowym oraz, choćby w krótkim zarysie, historii Biura Studiów Przemysłowych Oddziału II KG ZWZ/AK stało się niemal koniecznością. Przypominają o tym myśli zawarte w liście Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Coraz mniej jest wśród nas ludzi, którzy przeżyli okrutne lata wojny.
Coraz bardziej uchodzą dziś uwadze szczególnie trudne warunki, w jakich w czasie okupacji musieliśmy działać. To była nie tylko nieustająca groźba aresztowania na skutek dekonspiracji lub tylko podczas przypadkowej łapanki albo rewizji. To były także uciążliwe, prymitywne warunki codziennej, żmudnej pracy. Tak musieli działać nasi szefowie, podlegli im ludzie i cała łączność, bez której nic nie dałoby się zrealizować.
Szefowie i kierownicy wydziałów Oddziału II mieli „obstawę” i nie wolno im było mieć przy sobie żadnych materiałów. Kierownicy mniejszych komórek, czy np. nasi referenci również nie powinni byli nic przenosić (choć czasem pewnie bywało inaczej), wszystkie materiały odbierały i dostarczały łączniczki bezpośrednio, za pośrednictwem kierowniczek poczty poszczególnych wydziałów lub przez skrzynkę łączności wewnętrznej – rozdzielczą i zbiorczą. W oddziałach łączniczki zmieniały się dość często, wydziałach była to raczej stała funkcja, o ile nie zaszły jakieś nieprzewidziane okoliczności. Znane im były tylko kryptonimy i pseudonimy, żaden adres czy telefon nie mógł być zapisany, a jeśli stawał się nieaktualny – należało go jak najszybciej zapomnieć.
Łączniczki – rzecz prosta – nie znały treści przenoszonych materiałów. Przeważnie dostawały zaklejone koperty, które chowały wśród zakupów, w wewnętrznych kieszeniach, czasem w torbach o podwójnym dnie lub w przedmiotach domowego użytku (np. plany w stolnicy). Podlegały kierowniczce poczty wydziału, która znała ich pseudonimy i ustalała terminy kontaktów. Kierowniczka poczty z kolei podlegała kierowniczce sekretariatu, która tą drogą utrzymywała kontakt z sekretariatem szefa Oddziału II oraz z referentami.
Starano się tak organizować pracę, aby łączniczki nie były zbyt obciążone materiałami i nie musiały ich bez koniecznej potrzeby przenosić. W naszych Biurach Studiów: Wojskowym, Przemysłowym oraz Propagandy i Nastrojów obieg dokumentów był ustalony i dokładnie przestrzegany, przede wszystkim w odniesieniu do meldunku miesięcznego. Meldunek, opracowywany przez kierowników biur na podstawie informacji sieci wywiadowczych oraz materiałów przygotowanych przez referentów, był następnie przepisywany przez kierowniczki sekretariatów i poprzez skrzynkę zbiorczą dostarczany do sekretariatu szefa Oddziału II mjra Mariana Drobika „Dzięcioła”. Po ewentualnych poprawkach meldunek był przez niego referowany na odprawie w Komendzie Głównej, skąd (niekiedy po dalszych poprawkach) zabierała go kierowniczka sekretariatu „Dzięcioła” – „Anta”. Ona też cały meldunek, po zaszyfrowaniu oraz zmikrofilmowaniu w „Czarownii”, przekazywała do Komendy Głównej. Stąd z kolei był wysyłany przez kurierów do Londynu.
Dalszą trudność w porozumiewaniu się stanowiło prawie całkowite wykluczenie rozmów telefonicznych wobec stałej groźby podsłuchu. Tak więc telefon służył przede wszystkim w przypadkach alarmowych (według ustalonego hasła). Wydaje się, iż obecnie sprawy łączności traktowane są marginesowo, ale bez dobrze zorganizowanej łączności, działalność konspiracyjna nie byłaby możliwa. Łączniczek było wiele – setki, a na pewno i tysiące; każda musiała być odpowiedzialna i zdyscyplinowana, do każdej można było mieć zaufanie.
Wzrastające zaangażowanie w pracy i obejmowanie coraz bardziej odpowiedzialnych funkcji pociągało często za sobą całkowitą zmianę w życiu osobistym oraz oddzielenie od rodziny, zaniechanie spotkań towarzyskich, często rezygnację z pracy zawodowej niekiedy ze studiów. Na dodatek rozporządzaliśmy tylko maszynami do pisania nie najlepszej jakości, przeważnie typu portable, bo były one łatwiejsze do przenoszenia w razie konieczności, a także cichsze, bo i z tym trzeba było się liczyć, co słyszą sąsiedzi.
Ze względu na trudności organizacyjne zdarzało się, iż niekiedy formalne zarządzenie czy rozkaz był ogłaszany na piśmie później, niż w praktyce wprowadzany w życie. Tak było np. ze zmianą kryptonimów, zarządzoną przez płka Kazimierza Iranka-Osmeckiego „Makarego”, po aresztowaniu na początku grudnia 1943 r. szefa Oddziału II, ppłka M. Drobika „Dzięcioła”. Kwarantanna, obowiązująca nas z tego powodu, trwała do początku stycznia 1944 r. i wtedy poznaliśmy już nowe kryptonimy, bez tego bowiem nie było możliwe podjęcie jakiejkolwiek działalności, a działalność ta musiała być wznowiona. Formalne zarządzenie w tej sprawie miało jednak miejsce dopiero w drugiej połowie stycznia 1944 r. Sytuacje, kiedy bezpośrednie ustne polecenie poprzedzało formalny rozkaz czy dokument, zdarzały się zapewne dość często, ale taka była specyfika pracy konspiracyjnej. Wymagała ona także utrzymywania systematycznego kontaktu z sieciami, działającymi w terenie, przygotowywania meldunków miesięcznych, odpowiadania na pytania stawiane przez aliantów i wypełniania poleceń Sztabu Naczelnego Wodza.
Działalność Oddziału II przerwało Powstanie Warszawskie. Antoni Kocjan został w sierpniu 1944 r. rozstrzelany na Pawiaku, inż. Stefan Waciórski zginął w końcu września 1944 r. na Mokotowie, płk K. Iranek-Osmecki „poszedł” do niewoli. Mianowany szefem Oddziału II mjr Bohdan Zieliński „Tytus” z trudem wiązał pozrywane kontakty z rozproszonymi pracownikami wygnanymi z Warszawy oraz z sieciami wywiadowczymi w terenie. Biuro Studiów Przemysłowych, które w połowie 1941 r. liczyło kilka osób, a w połowie 1944 r. prawdopodobnie 34, nie zostało już reaktywowane, połączono działy wojskowy i przemysłowy. Ogromny wysiłek ludzi pracujących w wywiadzie w latach 1940–1944 nie został doceniony, a niestety w dużym stopniu zapomniany, choć osiągnięcia, zarówno Biura Studiów Wojskowych, Propagandy i Nastrojów oraz naszego Biura Studiów Przemysłowych, dotyczyły wielu dziedzin. Nie tylko broni V, ale także planów licznych zakładów produkcyjnych, które stawały się obiektami bombardowań, nowych typów łodzi podwodnych, samolotów, czołgów, środków chemicznych itd.
Wiadomości, w różny sposób zdobywane i dostarczane, okupione były aresztowaniami, nieludzkim śledztwem, wywożeniem do obozów koncentracyjnych, rozstrzeliwaniem. Wspominałam o zagrożeniach codziennej pracy konspiracyjnej, bo każdego dnia trzeba było mieć wiele odwagi, samozaparcia i dyscypliny. Po wojnie w kraju musieliśmy milczeć, aby od razu nie znaleźć się w więzieniu, a ci, których dosięgło UB, ginęli w przerażającej liczbie – katowani, wieszani, rozstrzeliwani.
Rząd polski na uchodźstwie nie uchronił naszych wysiłków i osiągnięć od zapomnienia. Wszystkie dokumenty wywiadu ZWZ/AK zostały oddane władzom angielskim, a potem w dziwny i niewyjaśniony dotąd sposób – zaginęły. Przepraszał za to książę Kentu Filip podczas swojej bytności w Warszawie w 2003 r., ale to sprawy nie rozwiązuje. O zaginięciu materiałów w Londynie i zacieraniu śladów działalności polskiego wywiadu pisał w 1999 r. Jan Nowak-Jeziorański w artykule
pt. Zrabowane zasługi zamieszczonym w paryskich „Zeszytach Historycznych”4. Jego zdaniem alarmujące informacje polskiego wywiadu o ośrodku doświadczalnym broni rakietowej w Peenemünde w dużym stopniu wpłynęły na przyspieszenie decyzji o konieczności zbombardowania tego ośrodka przez samoloty alianckie (sierpień 1943 r.). Zniszczenie Peenemünde zmusiło Niemców do przeniesienia doświadczeń z pociskami rakietowymi w inne miejsca, opóźniło planowane ataki na Anglię. Można domniemywać, iż utrudnienia w produkcji pocisków V-1 i V-2 mogły spowodować skrócenie czasu trwania II wojny światowej o około dwa lata.
Swoje rozważania dotyczące „zapominania” o zasługach naszego wywiadu przez czynniki wojskowe i polityczne Anglii przedstawił Jan Nowak-Jeziorański ponownie w rozdziale pt. Zabrana chwała wojenna w swojej książce: Fakty, wydarzenia, opinie, opublikowanej w 2001 r. Podjęte przez niego próby odnalezienia materiałów wysyłanych przez wywiad ZWZ/AK do Sztabu Naczelnego Wodza natrafiały ciągle na różnego rodzaju trudności. W tej sytuacji powstała myśl utworzenia Polsko- Brytyjskiej Komisji Historycznej, która zajęłaby się tym problemem.
Po uzyskaniu akceptacji premiera RP Jerzego Buzka i premiera Wielkiej Brytanii Tony’ego Blaira Komisja została powołana w 2000 r. W skład jej weszło 18 historyków z Polski i Wielkiej Brytanii, honorowym przewodniczącym został Jan Nowak-Jeziorański. Pierwsze posiedzenie Komisji odbyło się w czerwcu 2000 r.
Poszukiwania dokumentów dotyczących osiągnięć wywiadu polskiego podczas II wojny światowej, prowadzone przez członków Komisji, spowodowały, iż uzyskano wiele cennego materiału opublikowanego w pracy zbiorowej Polsko-Brytyjska współpraca wywiadowcza podczas II wojny światowej, tom I, Ustalenia Polsko-Brytyjskiej Komisji Historycznej, (Warszawa 2004, s. 612). Promocja miała miejsce 1 września 2005 r. w obecności wicepremiera Wielkiej Brytanii Johna Prescotta i premiera Polski Marka Belki. Na treść tego tomu złożyło się omówienie genezy utworzenia Polsko-Brytyjskiej Komisji Historycznej, do czego w ogromnym stopniu przyczynił się Jan Nowak-Jeziorański. Na podstawie już posiadanych i nowych materiałów przedstawiono działalność i osiągnięcia polskiego wywiadu zarówno na okupowanych terenach Rzeczypospolitej jak i w krajach europejskich i pozaeuropejskich.
W tomie II Wybór dokumentów (Warszawa 2005, s. 1034) omówiono funkcjonowanie wywiadu polskiego, dokumentację dotyczącą jego współpracy z wywiadami alianckimi oraz działalność terenowych placówek polskiego wywiadu. Dużą część publikacji zajmują teksty 133 dokumentów, które zdołano odszukać i uznano za szczególnie ważne. Materiały zawarte w tomie II podano także tłumaczeniu na język angielski. Promocja miała miejsce 4 kwietnia 2006 r. Całość została wydana przez Naczelną Dyrekcję Archiwów Państwowych. Wypełniono w ten sposób sporą lukę istniejącą w naszej historii. Z biegiem lat w różnych publikacjach i artykułach można znaleźć informacje o działalności polskiego wywiadu w czasie wojny, brak jednak dotąd było szerszego opracowania. Ukazała się wprawdzie książka pt. Wywiad Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej 1939–1945 Piotra Matusaka (Warszawa 2002, LSW), jednak wobec wielu nieścisłości, a nawet błędów i na dodatek bardzo niestarannej korekty, korzystanie z zawartych w niej wiadomości jest bardzo utrudnione.
Wydanie I tomu materiałów Polsko-Brytyjskiej Komisji Historycznej poprzedziło opublikowanie w 2004 r. przez Polską Akademię Umiejętności informacji o konferencji, która odbyła się w Krakowie w dniach 20–22 października 2002 r., na temat „Wkład polskiego wywiadu w zwycięstwo aliantów w II wojnie światowej”. Zamieszczono zarówno przygotowane na konferencję referaty, jak i przebieg dyskusji. W obradach brali także udział członkowie Polsko-Brytyjskiej Komisji Historycznej.
W Sztabie Naczelnego Wodza w Londynie działał także Oddział II Informacyjno-Wywiadowczy. Jego ekspozytury znajdowały się w krajach zachodniej Europy, Afryce i Ameryce, utrzymywano też kontakty z wywiadem sowieckim, wywiadami państw skandynawskich i bałtyckich współdziałano z wywiadem amerykańskim. Przy SNW był też Oddział VI Specjalny, który miał wspomagać nasz Oddział II. Chodziło przede wszystkim o szkolenie kurierów i łączność z krajem (także drogą radiową). Tematyką tą zajął się Andrzej Pepłoński w swojej książce Wywiad Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie 1939-1945 (Warszawa 1995)[...].
Przechowane kopie mikrofilmów meldunków naszego Biura Studiów stanowią dziś dowód osiągnięć polskiego wywiadu, co jest niezwykle ważne wobec „zagubienia” ich oryginałów w Londynie.
tel.(+48 22) 565-46-00, fax (+48 22) 565-46-14
email: ndap@archiwa.gov.pl





